Moja rodzina

Biliśmy nie zbyt szczęśliwą rodziną. Było OKROPNIE!!!

Ja uciekałam z domu, brat przychodził pijany, a siostra brała narkotyki i też przychodziła pijana.

No cóż matka nigdy nie miała dla nas czasu, bo  albo pracowała albo Jej nie było.

Ojciec?? Ojciec pracował na kopalni- był górnikiem i czasami pił.

Nie było do kogo się zwrócić, gdy któreś z nas miało jakiś problem. Brat się buntował przeciw wszystkiemu co mu stawało na drodze. Czyli szkoła, rodzeństwo bo często się kłóciliśmy między sobą, jego przyjaciele. siostra wracała po trzech, czterech dniach do domu i zawsze była pod wpływem narkotyków. Nic do Niej nie docierało jak ja, czy któraś z koleżanek  tłumaczyła jej, że źle robi. I Nic.

Moje ucieczki z domu były właśnie związane z tym co się działo w nim. Był czas w którym uciekłam z domu i nie było mnie pół roku, przebywałam u koleżanki. I na tej ucieczce poznałam mojego obecnego męża. To był koszmar- jeszcze gorzej niż myślałam.

Zawsze marzyłam aby mieć wspaniałego męża i kochane dzieci. Ale marzenia uległy w gruzach. SZKODA.!

Mam kochanych dwóch synów, ale mąż to kawał drania.

Jak urodziła pierwszego synka miał już około roku to mąż zaczął go bić. Po jakimś czasie urodziłam drugiego synka i było tak samo. Za każdym razem kiedy  je broniłam to obrywałam ja.

Żałuję, że uciekłam z domu ale dzieci nigdy nie będę żałować, a tym bardziej że są z gwałtu.

Tak trwało przez 7 lat: kłótnie, awantury, bijatyki, popychaki. Rzucał dziećmi i mną o ścianę, bił je skurzanym paskiem, krzyczał na nie.  Wylądowałam w szpitalu z krwotokiem wewnętrznym i pękniętą śledzioną i była wówczas w ciąży. Ciąża była zagrożona ale się udało. Modliłam się do Pana Boga aby dał mi jeszcze szanse dla dzieci. Bóg mnie wysłuchał i za to MU do końca życia będę dziękowała.

Z matką nie mam kontaktu dla własnego bezpieczeństwa. Obecnie przebywam W Ośrodku.

A z ojcem,? Jego nienawidzę, dlatego że jak go prosiłam, nawet błagałam i poniżałam przed nim aby go prosić o pomoc, On mnie odrzucił. Powiedział- ” …idź sobie do swojego męża, on Ci pomoże.”

Uciekłam z dziećmi do mamy, do przyjaciół, nawet do matki starszego synka, ale mnie znalazł i w tedy po przyjeździe do domu mnie dotkliwie pobił i wyzywał aż straciłam przytomność. Dzieci wszystko widziały i strasznie płakały. Były w strachu. Obwiniałam się, że to może przeze mnie. To moja wina. Zawsze powtarzała sobie- nawarzyłaś sobie piwa, to teraz muszę je wypić. Mąż zawsze mi uświadamiał, że do niczego tylko do garów i sprzątania się nadaję. Ja była dla niego- pomyj, podaj i pozamiataj. Czułam się strasznie aż w końcu nie wytrzymałam i próbowałam cztery razy popełnić samobójstwo. Nawet to   się nie udało. Nie wiedziałam co już zrobić ze sobą. Mąż zamknął mnie w szpitali dla wariatów, bo stwierdził, że jestem nienormalna (czub). Zawsze na mnie tak mówił- czub.

Miałam kuratorkę ale nawet jej bałam się powiedzieć co się dzieje w domu bo on zawsze był przy tej rozmowie.

Dla bezpieczeństwa mojego i dzieci ja znalazłam się w Ośrodku Interwencji Kryzysowej a dzieciaczki w rodzinie zastępczej.  Cieszę się, że poznałam panią Zosię, Ona mi pomogła. A tak gdybym nie ona to bym dalej tkwiła w tym koszmarze. To już jest koniec. Dzieci bardzo dobrze się rozwijają, a ja chodzę na terapię grupową i się leczę. Uczę się i szukam pracy. Jest dobrze. Na szczęście koszmar już prawie minął

 Xenia.

Xeni się udało zmienić swoje życie. Nigdy nie jest za późno, aby powiedzieć STOP Przemocy. ODWAGI!




Wiersze Kasi

Gdy mija czas i stajesz na rozdrożu dróg życia.

 

Próbą przed wyborem skrętu stron przeznaczenia.

Nie wahaj się – nie tracisz – zyskujesz

siebie, siebie samego i szczęście.

Szczęście, które zwie się miłością.

Zaufaniem drugiej połowy, tej lepszej, kochanej.


Lubię twoje oczy.

Lubię delikatnie głaskać twoje włosy.

Lubię twoje ciało i zapach.

Kocham twoją duszę,

słowa głosu co niosą.

One wnoszą mnie dreszczem!

A cała Ty sprawiasz, że znów się uśmiecham, i że znów chce mi się żyć.

Tak, to Ty!

Moja wiara i mój cel.

Powiem krótko – za to, że jesteś.

Kocham Cię!


Wiem, widzę tylko szare, smutne barwy życia.

Patrząc na świat złamanych, zapłakanych serc.

Widzę tylko łzy, ból i cierpienie.

Czekam na dzień, który ranę bliźni.

Mija dzien.

a ja wciąż czekam!

Bezsilna, bezwładna, bezradna.

Dlaczego ścieżki wiodą, ciągle tam?

Tam gdzie wbito strzałę w me serce, gubiąc mój sen!

W rezultacie okropnej prawdy!!!

Powiem kocham!

Zagubiona!


Moje serce jest zranione!

Moje oczy zapłakane!

Myśli moje pogubione!

Życie moje podzielone – zrujnowane!

A mama gdzieś mi błądzi!

Nie rozumie!

Że ja jestem!

Że to boli.

Że ja kocham!

Choć być mogę i w niewoli!

Za co rani?

Taki kaprys?

 

 

 


Siedzę, trwam!

Jestem tam.

Mimo tego co jest.

Jestem!

Mimo woli rozsądku.

Jestem!

Myślę!

Czekam! – kiedy gotowa mamo będziesz już.

Trwam!

I nadal jestem sama!

Przez ciebie wciąż niekochana!


Anioł?

Nie wiem.

Raczej Cię nie dotknął?

Wiem, zarysował się słowem, wierszem.

Nie życiem, bo sama walczy o jutro?

Własną nieposkromioną mocą!

Nie jestem pocałunkiem ni drzewem.

Ale jestem twoim kochanym, jedynym przyjacielem.


Może życia już mi wiele nie zostało?

Może moje życie się skierało!

Może inni coś mówili?

Może znów tam będę?

Może kiedyś moje serce – ktoś zdobędzie?

Może myśli nasze znów się zejdą?

Może.

Nie wiem.

Ani nie wiesz tego ty!

Choć me serce mocno bije!

Bo dla ciebie!

Śnie i żyję.

 


 

Tak. Raczej?

Słowa zaistniałe bez bycia! Bycia – trwania.

Zarysowane słowem. Bycia. Istnienia.

Bycia i zwątpienia.

Zapisane zdaniem osoby. Nie rani! Nie płacze?

Czasem myśli? Czasem patrzy?

A to boli! I tego nikt nie wybaczy!

Po co znów tu jestem?

Jesteś?

Jestem! Zdaniem, zarysowanym słowem!

Czytany – swym byciem.

Odepchnięta!

Jesteś!

Jestem!

W zwątpieniu dróg życia, zabłąkana, lecz spisana!

W bólu czekam, myślę – trwam i kimże jestem?

Jesteś?

Kiedy nie jestem czytana?

Zrozumiana?

Nikim!!!

Raczej, która droga cię prowadzi –

Sercem wybrana!

Kręta!

Zdaniem zapisana!

Ile warte są te zdania?

Gdy osoba jest zmazana.

Niczym obraz malowany wodą zmyta!

Jesteś!

Jestem!

To zdanie.

Nie myśli – rysuje – pisze zdania!


Jaki ból mnie boli? Ból ciała? Głodu?

 

 

Chłodu przemoczonego ciała?

Osłabionego!

Czy ból ducha, który łzami płacze?

Co mnie boli?

Ból ducha boli aż nie ma jutra!

Nie ma dziś!

Ani po jutra!

Jest moment upadku.


Jest chwila i jest dzień.

 

 

Jest pustka! Jest mój cień.

Gniew i jest i żal.

Są łzy!

Jest rozpacz!

Jest i tęsknota i czas popsutych dni.

Jest i miłość, która mija jak sen.

Trwoga każdego wyznania.

Ludzka zawiść, pazerność i nienawiść.

Dziwna jest i miłość rozstania.

O rodzinie zgubione zdania.

Jest i ludzkie serce.

Jest i dziecko zostawione!

I zdrada!

I upadku zgasłą prawda.

A ja z kamienia, nie jestem dość mocna!

Dość!

Już zabiliście serce i znieważy liście godność.

Dość!

Przestańcie! Bo zabijecie ludzkie istnienia!

Dość!

Bo dziecko jest ukryte w każdym z nas.

Dość! Po prostu dość!


 

 

Samotność zabija!

Dni są tak puste, bezsensowne.

Bez celu dbania swojego zachowania!

Noce puste i dni puste.

Samotność zabija!

Stacza i osobowość odblednia, przekuwa.

Po prostu samotność zabija!